Promujmy pomidory.     Zupa pomidorowa zawsze zdrowa.     Przepisy na pyszną zupę pomidorową.     Pomidory na zimowe wieczory.

Wspomnienia o zupie pomidorowej

Swoje pierwsze kroki w kuchni Marzena stawiała pod okiem babci Janiny: - W wakacje rodzice często wyjeżdżali do pracy do Anglii, więc lato razem z bratem spędzaliśmy właśnie u dziadków - wspomina.
Z racji tego, że babcia jest wybitną specjalistką od pieczenia mięs, swą kulinarną przygodę Marzena zaczęła właśnie od mięsiwa.
- Pierwszym moim dziełem był schabowy. Chyba dlatego, że to był najłatwiejszy do wykonania - opowiada Marzena.
Nasza bohaterka, już jako kilkuletnia dziewczynka, miała jednak większe aspiracje. Gdy babcia wychodziła na podwórko, Marzena często wyciągała z lodówki wszystkie produkty, które się tam znajdowały i smażyła, gotowała, przyprawiała. Zazwyczaj "przepis" zestaw lądował w koszu.
- Babcia mnie później wyzywała, bo często marnowałam składniki, które potrzebowała - z uśmiechem wspomina Marzena.
Kulinarne eksperymenty małej Klaudii nie przeszkadzały wcale dziadkowi Piotrowi.
- Raz dziadzia nawet zjadł przygotowaną przeze mnie zupę pomidorową. Mówił, że była całkiem smaczna - śmieje się młoda kucharka - i chętnie weźmie przepis na tą zupę pomidorową.
Marzena, będąc małą dziewczynką, prowadziła pamiętniki. Wklejała tam przepisy na zupy, które w przyszłości bardzo chciałaby przygotować. Gdy umówiliśmy się z nią na kulinarne spotkanie, sięgnęła właśnie do leżących w piwnicy pamiętników. Szukała dania, które zawierałoby ryż i pomidory. Padło na zupę pomidorową.
- Zupa pomidorowa nie jest zbyt duża, ale na pewno sycąca. Poza tym to trochę taki kulinarny bajer, bo nie dość, że smaczne, to jeszcze ładnie wygląda - dodaje Marzena.
W stu procentach zgadzamy się z tym stwierdzeniem. Na spotkanie Marzena przygotowała również przepis na naleśniki. Z dżemem, jogurtem i bitą śmietaną - palce lizać.
Patrząc na Marzenę wydawać by się mogło, że jej świetna figura to zasługa najróżniejszych diet. Nic bardziej mylnego. - Jem wszystko, na co mam ochotę - przekonuje kucharka.
Uwielbia wszystkie słodkości. Na śniadanie potrafi zjeść 2 tabliczki czekolady i pączka. Bardzo lubi wspomniany już ryż i pomidory. - Ryż kocham jeść pod każdą postacią, zarówno z różnymi sosami, jak i na słodko, zapiekany z jabłkami i cynamonem. Pomidory zaś dodaję wszędzie, gdzie tylko się da, m.in. do większości sałatek - opowiada Marzena.
Nie odmawia sobie też mięsa. Przyznaje jednak, że woli je w gotowanej postaci - lub w zupie.
Jednak jej największą kulinarną miłością są pomidory.
- Zasmakowałam w nich od samego początku. Wtedy każdy dzień rozpoczynałam kanapką z pomidorami. Zostało mi to do dzisiaj. Nadal nie wyobrażam sobie śniadania bez pomidora, uwielbiam też zupę pomidorową - mówi nasza bohaterka.